Edinburgh Fringe 2022 
wywiad

289693033_553733416192256_3569898977674737079_n.jpg
Remi Rachuba
Intruder / Intruz
Premiera
miejsce wydarzenia 26 - 
Summerhall - Demonstration Room 
Aug 3-14, 15:00 /  Bilety
Angielska wersja
July 11, 2022

„Intruz” to dwujęzyczny monodram (angielsko-polski), napisany/wykonany przez aktora, Remi Rachubę, i wyreżyserowany przez Marcusa Montgomery Rocha. Monodram opowiada o Polaku, który przyjeżdża do Szkocji w celu spełnienia marzeń zostania aktorem i pada ofiarą traumatycznych zdarzeń.

Cześć Remi, dziękuję za poświęcenie czasu na rozmowę z The New Current, jak to jest jechać w tym roku na Edinburgh Fringe i Summerhall - Demonstration Room?

 

Po pierwsze to bardzo serdecznie dziękuję za wywiad. Premiera sztuki na festiwalu teatralnym w Edynburgu to spełnienie marzeń, nie wspomnę już o Summerhall, bo to kultowe miejsce. Dodatkowo utwór opowiada o spełnianiu marzeń. To jakby marzenie w marzeniu. Jeżeli chodzi o Demonstration Room to jak zobaczyłem tę przestrzeń, wiedziałem, że jest doskonałym miejscem na zaprezentowanie sztuki, a dlaczego … to trzeba będzie przyjść i zobaczyć.

 

Poza tym, że znalazłeś się na krótkiej liście do nagrody Adriana Pagana w londyńskim King’s Head Theatre (2013), dotarłeś do ostatniej krótkiej listy w BBC Writersroom Drama (2017). Co dla Ciebie oznaczało zdobycie takiego uznania za swoją sztukę?

 

Nie mogłem uwierzyć. Nadal nie mogę w to uwierzyć. Język angielski to mój drugi język więc nigdy nie przeszło mi przez głowę, że komuś może się spodobać to co napisałem. Na pewno jest to niesamowite uczucie, ale dla mnie to wszystko jest bardzo subiektywne, bo zależy, kto utwór czyta, co ta osoba lubi, czego nie lubi. Naprawdę miałem dużo szczęścia i jestem wdzięczny wszystkim osobom, które czytały moją sztukę w ramach tych konkursów.

 

Premiera “Intruza” odbędzie się 4 sierpnia w Summerhall, czy będą nerwy?

 

Z pewnosią będą, ale na razie o tym nie myślę. Dla mnie jest to wszystko bardzo emocjonujące, bo mamy teraz próby. Nie myślę jeszcze o premierze. Może gdyby zadano mi to pytanie w sierpniu, odpowiedź byłaby inna.

 

13-letnia podróż z “Intruzem”, była niesamowita i naprawdę inspirująca. Jak zachowałeś skupienie i zdrowy rozsądek nad tym projektem i nigdy się nie poddałeś?

 

Pracowałem jeszcze nad innymi rzeczami, np. nad projektem z grupą teatralną dreamthinkspeak lub wracałem do mojej pracy, jakimi są tłumaczenia ustne. Nad utworem pracowałem w chwilach wolnych. Tłumaczenia ustne były bardzo dużym źródłem inspiracji dlatego, że tłumaczyłem dla osób, które doświadczyły podobnych rzeczy, o których opowiadam w sztuce. Pisanie utworu zawsze sprawiało mi dużo przyjemności. Nadal mi sprawia, więc nigdy nie byłem tym znudzony. Z czasem pogodziłem się z faktem, że potrwa to trochę dłużej, szczególnie że zmarła reżyserka sztuki, moja dobra znajoma, lub, że pisałem wniosek o dofinansowanie, lub robiłem zbiórkę pieniędzy.

 

Czy możesz mi powiedzieć, jak powstał “Intruz”, jak ważne było dla Ciebie stworzenie dwujęzycznego przedstawienia?

 

Nigdy nie planowałem dwujęzycznego przedstawienia. Życie planowało dwujęzyczne przedstawienie. Bodźcem do pracy nad utworem był opis brutalnego zajścia, do którego doszło pewnego sobotniego wieczoru w Edynburgu w 2009. Następnego dnia spisałem całe zajście z frustracji, nie myśląc, że powstanie z tego sztuka. Tak naprawdę nie chciałem do tego wracać. Jeżeli chodzi o dwujęzyczność. Jestem Polakiem, pracowałem także jako nauczyciel języka angielskiego przez wiele lat. Mój umysł "przetrawił" całe wydarzenie dwujęzycznie.

 

Czy miałeś obawy związane z tworzeniem sztuki, która pochodzi z tak głębokiego, osobistego miejsca?

 

Tak naprawdę, nigdy o tym nie pomyślałem.

"Zawsze chciałem pracować nad utworem ze szkockim reżyserem i jestem zadowolony i wdzięczny, że Marcusowi spodobał się tekst."

Czy doświadczenia związane z pisaniem i wykonywaniem “Intruza” były dla Ciebie nieco oczyszczające?

 

Rozmowy o utworze ze zmarłą reżyserką, Amandą Gaughan, i pisarką, Catherine Grosvenor, podczas prac wstępnych w 2012 były bardzo terapeutyczne. To bardzo ciekawe poznać jak inni postrzegają wydarzenia w Twoim życiu. 13 lat to długi okres, ale wydaje mi się, że taką podróż musiałem odbyć, aby móc zaprezentować utwór. Pisanie sztuki było bardzo oczyszczające.

 

13-letnia podróż, którą odbyłeś z “Intruzem”, była niesamowita i naprawdę inspirująca. Jak zachowałeś skupienie i zdrowy rozsądek pracując nad tym projektem i nigdy się nie poddałeś?

 

Nigdy nie myślałem o tym w ten sposób. Może dlatego, że jest to mój pierwszy projekt i nie mogę go porównać z żadnym innym. Wykonywałem inne rzeczy, więc nie koncentrowałem się tylko na pisaniu. Gdy nadchodził termin złożenia sztuki na konkurs, pisałem więcej, a następnie wracałem do mojej regularnej pracy, czyli tłumaczeń.

 

Skąd wzięła się Twoja inspiracja do stworzenia podcastu Intruder?

 

Pandemia była dla mnie okresem niesamowicie twórczym. Dużo pisałem. Jako przedłużenie tej twórczej fali, pomyślałem, że chętnie podzieliłbym się z innymi całą historią "Intruza", motywując i inspirując innych artystów, aby pracowali nad swoimi sztukami i projektami.

 

Czy pozwolisz sobie na dużą elastyczność podczas przedstawień, czy wolisz trzymać się takstu tak, jak go napisałeś?

 

Wolę trzymać się tekstu.

 

Jakie było doświadczenie pracy z Twoim reżyserem Marcusem Montgomery Roche i jak ważna jest współpraca między scenarzystą/performerem a Twoim reżyserem?

 

Uwielbiałem pracować z Marcusem. Uwielbiałem. Próby idą bardzo dobrze. Znam Marcusa od długiego czasu. Zawsze chciałem pracować nad utworem ze szkockim reżyserem i jestem zadowolony i wdzięczny, że Marcusowi spodobał się tekst. Próbujemy wielu rzeczy i dzielimy się wieloma pomysłami, aby zobaczyć czy zadziałają. To podoba mi się najbardziej w naszej współpracy. Sama przyjemność.

Skąd wzięła się Twoja pasja do teatru i co skłoniło Ciebie do zgłębienia tej pasji do teatru w Szkocji?

 

Odkąd pamiętam, zawsze chciałem być aktorem. Gdy uczęszczałem do szkoły podstawowej, zawsze chodziłem do teatru podczas wycieczek szkolnych. Zacząłem uczyć się języka angielskiego gdy miałem 15 lat. Tak mi się spodobało, że bardzo chciałem grać w języku angielskim. Przeprowadziłem się do Szkocji z kilku powodów. Jednym z nich było to, że w Polsce w szkole teatralnej powiedziano mi, że aktorem nigdy nie zostanę.

 

Jaka była najcenniejsza lekcja, jaką wyciągnąłeś z tego całego doświadczenia?

 

Wytrwałość.

 

Czy masz jakieś rady, wskazówki lub sugestie, które chciałbyś zaoferować innym twórcom teatralnym?

 

Jak masz marzenia, spełniaj je. Życie jest pełne niespodzianek i tak naprawdę nigdy nie wiemy, co jest nam dane.

 

I na koniec, co chcesz, aby Twoja publiczność wyniosła z przedstawienia?

 

Aby była podniesiona na duchu, podbudowana i zainspirowana.